Herbaty białe,  zaczynam eksploracje po tych naparach, wreszcie się odważyłem od czasu kiedy to dawno temu piłem biała herbatę, która była  tak delikatna, że na długo odrzuciła mnie od tego gatunku herbat. Nawrócił mnie na „biała drogę herby” Pai Mu Tan, swoją drogą polecam spróbować, ale tylko z jakiegoś sprawdzonego źródła, a teraz czas na inne białe herbaty, które są uważane za szlachetne.

Paklum oczywiście gdzie by nie czytać to jest to najszlachetniejsza, najzdrowsza i wszystko naj herbata, jak w sumie większość białych herbat :)  Pochodzi z Chin, ma ciekawy smak o którym napiszę później, składa się z młodych nierozwiniętych pączków, zwanych  „wihite tips”,  które mają takie „srebrne igiełki” wyglądają super zresztą zdjęcie poniżej.

Liście Paklum przed parzeniem.

Metodę parzenia jaka sobie wybrałem to  w naczyniu gaiwan, po zaparzeniu przelewam zawartość do czarki, 3 parzenia, woda gorąca w okolicach 85-90 stopni Celsjusza, a więc eksperymentujmy z Paklumem.

1 Parzenie, gaiwan, 90 stopni Celsjusza, czas parzenia 2 minuty  

Smak charakterystyczny do białych herbat, strasznie trudno mi określić, przypominał mi trochę tak lekko herbatę białą  Ya Bao Yesheng, średnio delikatnie wyczuwalny. Kolor lekko żółty,”białawy”.

Po pierwszym parzeniu herbaty Paklum.

2 parzenie,  gaiwan, temperatura  85 stopni Celsjusza, czas parzenia 4 minuty  

Wyrazistszy smak, i tutaj nie umiem określić smaku ( tak coś w podobnie jak  my faceci mamy z kolorami ) więc będę się opierał na wspomnieniach :) Kiedyś w zamierzchłych czasach, jak należało się do Harcerstwa to były modne takie białe bidony i w nich trzymało się właśnie przeważnie herbatę i tutaj wyczuwam taki właśnie lekki posmak takiej ”bidonowatej”  herbaty. Nie taki agresywny smak trzymanej herbaty w bidonie przez cały dzień , a taki lekki posmak, powiew świeżości. Kolor jest już ciemniejszy od poprzedniego, ciemnawo-żółty ale nadal jest wywar jasny.

Po drugim parzeniu herbaty Paklum.

3 parzenie, gaiwan, temperatura ok. 85 stopni Celsjusza, czas parzenia 8 minut   

Napój stał się bardziej oleisty, czuć na języku szorstkość z lekką nuta goryczy na końcu. Nadal podobne skojarzenia z bidonem. Ma się uczucie jakby trochę wysuszał po wypiciu podniebienie, co sprawia, że chce się napić ponownie. Kolor taki jak w parzeniu drugim , może ciut ciemniejszy.

Po trzecim parzeniu herbaty Paklum.

Jak dla mnie bardzo dobra herbata, fajny smak, choć te moje określenie bidonowatości może odstraszyć to dla mnie jest to bardzo pozytywne określenie. Wydaje się, że powoduje lekkie pobudzenie, ale mogę się mylić. Jest uzależniające. Chce się tej herbaty pić, więcej i więcej, a naet cały dzień się nią upijać. Orzeźwia, choć szkoda, że nie miałem szansy sprawdzić jej w letnie upały. Gorąco polecam spróbować, fajna biała herbata :)

Mokre i sparzone listki herbaty Paklum